Aktualności \ Wielki Czwartek - Msza Wieczerzy Pańskiej

Nagranie Mszy św. - Katolickie Radio Diecezji Płockiej

***

„Kapłani zanoszą Chrystusa do ludzi, a ludzi do Chrystusa” – głosił w katedrze płockiej podczas Mszy św. Wieczerzy Pańskiej 13 kwietnia 2017 r. biskup pomocniczy w Płocku Mirosław Milewski. Zgodnie z tradycją Kościoła, umył także nogi dwunastu mężczyznom.

Bp Mirosław Milewski w homilii zapytał wiernych, czy przypadkiem w czasie Triduum Paschalnego nie pozostają tylko biernymi obserwatorami wydarzeń z nim związanych? Czy nie przyzwyczaili się do płaczu, widząc cierpiące oblicze Zbawiciela, ale potem wracają do ciepłego domu i czekają na nowe święta? Czy rutyna nie przysłoniła im tego, co najbardziej istotne w czasie Wielkiej Nocy?

„Wchodzimy w szczególne dni, które łączy noc i ciemność. W tych dniach noc miesza się z dniem, światło z ciemnością, a zło wydaje się dominować nad dobrem. W tych dniach wielu może się zagubić i pójść drogą, która wcale nie zaprowadzi ich przez Golgotę aż do ogrodu, w którym znajdował się pusty grób, osławiony powstaniem z martwych złożonego tam Cierpiącego Sługi Jahwe” – zaznaczył bp Milewski.

Dodał, że będą w te święte dni tacy, którzy przyjdą popatrzeć na Boży Grób, ucieszą oczy pięknem jego kwiatów, może i nawet zapaliliby znicz Jezusowi, gdyby nie to, że będą w ręku nieśli święconkę, bardziej świętą niż nawet spotkanie ze Zmartwychwstałym we Mszy św.

„Będą i tego roku ludzie, którym noc pomiesza się z dniem, na których ciemności piątkowego południa i śmierć Pana nie zrobią wrażenia. Pan jednak mimo tej obojętności znowu weźmie krzyż i zaniesie go na Kalwarię, znowu będzie miał moc zerwania więzów śmierci i wyjdzie z grobu, nawet jeśli inni będą zajęci w tym czasie malowaniem pisanek” – głosił hierarcha.

Podkreślił też, że w wielkoczwartkowy wieczór Jezus wskazuje wszystkim znaki: to znak uczty, podczas której zostawił Samego siebie w małym chlebie i ustanowił ludzi, w których rękach złożył moc przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew. Drugim jest znak kapłaństwa: to dzięki kapłanom można na nowo mieć kontakt z Panem, przez Jego Słowo i sakramenty.

Przypomniał, że zaprezentowany kilka dni temu w Watykanie ostatni „Kościelny Rocznik Statystyczny” informuje, że w 2015 r., po raz pierwszy od 2000 r. spadła na świecie liczba kapłanów, najwięcej w Europie. Jest ich około 415 tysięcy. Dlatego szczególnie w Wielki Czwartek nie można ustawać w modlitwie za kapłanów i o kapłanów, „by Wieczernik Kościoła tętnił życiem i by pulsowała w nim Eucharystia”. Kapłani bowiem „zanoszą Chrystusa do ludzi, a ludzi do Chrystusa”.

„Od Ciebie zależy, gdzie w tłumie świętującym Paschę się znajdziesz. Dołączysz do Piotra czy do Judasza, a może do niewiast, które z daleka przypatrywały się wszystkiemu i to właśnie one wytrwały do końca. Dojdziesz do krzyża czy zwiedzie Cię blask świątecznych pisanek? Przeżyjesz te dni ciemności w skupieniu czy zagłuszysz je krzykiem telewizora? Cokolwiek zrobisz wiedz, że On i tak pójdzie na Golgotę, nawet jeśli Ty nie pójdziesz za Nim. On i tak Zmartwychwstanie, nawet jeśli Ty Go nie rozpoznasz” – zastrzegł kaznodzieja.

HOMILIA BISKUPA MIROSŁAWA MILEWSKIEGO WYGŁOSZONA W NASZEJ KATEDRZE PODCZAS MSZY WIECZERZY PAŃSKIEJ, 13 KWIETNIA 2017 R.

Ekscelencjo, Drogi Księże Biskupie Piotrze! Czcigodni Bracia w Kapłaństwie! Drodzy Seminarzyści! Kochane Siostry Zakonne! Drodzy Bracia i Siostry, zgromadzeni w pierwszym Wieczerniku naszej diecezji!

1. Sprawowana przez nas liturgia Mszy Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna najbardziej intensywny czas w całym roku liturgicznym, Święte Triduum Paschalne Męki i Zmartwychwstania Chrystusa. Kolejny raz w naszym życiu idziemy z Apostołami na wieczerzę paschalną do Wieczernika, a potem na modlitwę do Ogrodu Oliwnego. Kolejny raz zobaczymy pocałunek Judasza i usłyszymy pianie koguta po zaparciu Piotra. Pójdziemy z daleka na Kalwarię, mijając Weronikę, Matkę i Szymona, płaczące niewiasty i setnika, który przebije bok Pana. W sobotę będziemy szukać Grobu Pana, w nocy zobaczymy śpiące straże, a w niedzielny poranek niewiasty znowu przyjdą do grobu i zapytamy Marię Magdalenę, „co w drodze widziała” (por. Sekwencja).

2. Wchodzimy w dni szczególne, które łączy noc i ciemność. W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy opis jedynej w swoim rodzaju nocy, która była nocą przejścia, paschy anioła śmierci, a potem wyjścia wszystkich z niewoli na długą, czterdziestoletnią wędrówkę do wolnej ziemi. Św. Paweł opisał nam, że „Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany” (1 Kor 11, 23) wziął chleb i wino, by zasiąść ze swymi do uczty, którą zapamiętali na zawsze. To właśnie w nocy Judasz wyszedł, by dopełnić zdrady. W nocy, jakby w ukryciu przed prawem, Jezus był sądzony i skazany. A choć był dzień, to wielkie ciemności ogarnęły ziemię, gdy umierał na krzyżu, „wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści oswojony z cierpieniem, niepodobny do ludzi” – jak opisywał Go prorok Izajasz (53, 3). I to właśnie w nocy, gdy zdawało się wszystkim, że już nic się nie wydarzy, Pan zmartwychwstał!

3. W tych dniach noc miesza się z dniem, światło z ciemnością, a zło wydaje się dominować nad dobrem. W tych dniach wielu może się zagubić i pójść drogą, która wcale nie zaprowadzi ich przez Golgotę aż do ogrodu, w którym znajdował się grób – pusty grób, osławiony powstaniem z martwych złożonego tam Cierpiącego Sługi Jahwe. Będą w te święte dni tacy, którym wystarczy kolorowy film w telewizji czy dobre jedzenie i nie spostrzegą nawet, że obok ich okna, jak koło Piotra, będzie szedł Pan, który „spojrzy i na nich z miłością” (por. zawołanie Franciszka).

Będą w te święte dni i tacy, którzy przyjdą posłuchać jedynie bicia dzwonów w wielkanocny poranek i to bicie wystarczy im aż do następnego roku, a na coniedzielne dzwony będą zatykali uszy. Będą i tacy, którzy przyjdą popatrzeć na Boży Grób, ucieszą oczy jego wystrojem i pięknem kwiatów. Będą i tego roku ludzie, którym noc pomiesza się z dniem, na których ciemności piątkowego południa i śmierć Pana nie zrobią wrażenia. Pan jednak mimo tej obojętności znowu weźmie krzyż i zaniesie go na Kalwarię, znowu będzie miał moc zerwania więzów śmierci i wyjdzie z grobu, nawet jeśli inni będą zajęci w tym czasie malowaniem pisanek.

A nas, którzy weszliśmy z Nim dzisiaj do tego katedralnego Wieczernika, może zapracowanych, zagubionych, zmieszanych, Pan pyta: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?” (J 13, 12) Czy wy w ogóle chcecie to zrozumieć? Przypatrzmy się więc uważnie znakom, które Jezus wskazuje nam dzisiaj, w ten wielkoczwartkowy wieczór.

4. Pierwszym jest znak uczty. Za św. Tomaszem z Akwinu przyzwyczailiśmy się powtarzać, że to była ta ostatnia, o której za kilka minut będziemy śpiewać: „W noc ostatnią przy wieczerzy, z tymi których braćmi zwał…”. Ale przecież to nie była ostatnia, ale pierwsza! Od niej się wszystko zaczęło. Jezus w ten wieczór, wspólnie spędzony z Apostołami, nie zostawił im żadnego pisanego testamentu czy jakiegoś spadku do podziału, ale zrobił coś, na co nie wpadłby największy teolog: On zostawił po prostu samego siebie w małym chlebie. A nawet więcej, ustanowił ludzi, w których rękach złożył moc przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew. Słyszeliśmy relację św. Pawła: „Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę. Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11, 25b-26). On się tak bardzo uniżył, że przychodzi zawsze, kiedy wypowiemy te słowa, bo tak obiecał, a „Jego Słowo trwa na wieki” (1 P 1, 25).

5. I tu dostrzegamy drugi znak dzisiejszego wieczoru, znak kapłaństwa. To dzięki kapłanom możemy na nowo mieć kontakt z Panem, przez Jego Słowo i sakramenty. Zaprezentowany kilka dni temu w Watykanie ostatni Kościelny Rocznik Statystyczny informuje, że w 2015 r., po raz pierwszy od 2000 r. spadła w świecie liczba kapłanów, najwięcej w Europie. I choć jest ich dzisiaj ok. 415.000, to szczególnie tego wieczoru nie możemy ustawać w modlitwie za kapłanów i o kapłanów, by Wieczernik Kościoła tętnił życiem i by pulsowała w nim Eucharystia.
Za kilka dni, 16 kwietnia, w dniu Wielkanocy, papież emeryt – ojciec Benedykt XVI – będzie obchodził 90. urodziny. W ubiegłym roku świętował 65. rocznicę święceń kapłańskich, a w maju minie 40 lat od jego sakry biskupiej. On pokazuje nam, z każdym dniem coraz bardziej, co znaczy „trwać” w krzewie winnym poprzez kapłaństwo. Jako kardynał w 2000 r., w jednym z kazań, wskazywał kapłanom, na czym polega ich zadanie: „Zanosić Chrystusa do ludzi, a ludzi do Chrystusa”. W Wielki Czwartek patrzymy na tę rzeszę księży katolickich na świecie, a każdy z nas na pewno wspomina jednego, kilku, kilkunastu kapłanów, znanych i drogich nam, którzy kiedyś nam przynieśli Chrystusa – w Komunii św., w spowiedzi, w małżeństwie, ale też nas poprowadzili do Chrystusa – gdy się nam poplątały ścieżki życia albo napiętrzyły problemy codzienności. „Zanosić Chrystusa do ludzi, a ludzi do Chrystusa…”.

6. Kochani! Rozpoczynamy najbardziej intensywny czas roku liturgicznego. Od Ciebie zależy, gdzie w tłumie świętującym Paschę się znajdziesz. Dołączysz do Piotra czy do Judasza, a może do niewiast, które z daleka przypatrywały się wszystkiemu i to właśnie one wytrwały do końca. Dojdziesz do krzyża czy zwiedzie Cię blask świątecznych pisanek? Przeżyjesz te dni ciemności w skupieniu czy zagłuszysz je krzykiem telewizora? Cokolwiek zrobisz wiedz, że On i tak pójdzie na Golgotę, nawet jeśli Ty nie pójdziesz za Nim. On i tak Zmartwychwstanie, nawet jeśli Ty Go nie rozpoznasz. „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?”

fot. Marcin Stawicki



Foto relacja