Aktualności \ Msza św. z okazji 25-lecia Państwowej Straży Pożarnej

O tym, że strażacy są grupą społeczną, wśród której przetrwał duch braterstwa, mówił bp Piotr Libera 10 maja w bazylice katedralnej płockiej. Duchowny przewodniczył Mszy św. rozpoczynającej uroczystości 70. rocznicy powstania Zawodowej Straży Pożarnej oraz 25. rocznicy powstania Państwowej Straży Pożarnej.

Biskup płocki Piotr Libera w homilii przypomniał strażacką dewizę „Bogu na chwałę – ludziom na pożytek”, a także postać patrona św. Floriana, rzymskiego legionisty z końca III wieku, który za czasów cesarza Dioklecjana został z kamieniem u szyi wrzucony w głębiny rzeki, bo nie chciał złożyć ofiary pogańskim bożkom.

Hierarcha podziękował także strażakom, że od 1873 roku, kiedy to w Płocku powstało Towarzystwo Straży Ogniowej, służą Bogu i Ojczyźnie, spieszą z pomocą przy pożarach, wypadkach i powodziach, pomagają usuwać szkody po burzach i huraganach, dbają o porządek podczas rozmaitych świąt i obchodów. Zaznaczył ponadto, że również wiara stała u fundamentu jednostek straży ogniowej i straży pożarnej w Polsce: ich założycielami lub współzałożycielami byli często kapłani.

„Żadna z organizacji pożytku publicznego nie może poszczycić się taką rodzinną, wielopokoleniową historią. Także za tę sztafetę strażackich pokoleń, za uczenie się syna od ojca ofiarnej służby chcemy dzisiaj dziękować Bogu i ludziom. W tym duchu chcemy również wspominać tych druhów, naszych dziadów i ojców, sąsiadów i kolegów, którzy służyli w naszych jednostkach, a już odeszli do Pana” – wymienił bp Libera.

Kapłan prosił, aby zachować ich w serdecznej pamięci i modlitwie, wielkodusznie zapomnieć o słabościach, a wspominać „po strażacku” to wszystko, czym mogą się szczycić ich rodziny, jednostki i miasto. „Po strażacku” oznacza także „po bratersku”: kto zostaje strażakiem, wchodzi w pewną szczególną braterską wspólnotę.

„Współczesny świat liberalizmu, konsumpcji i kapitalizmu tak często każe się rozpychać łokciami, wszechobecna jest konkurencja, tyle jest zawiści i zazdrości. Straż, remiza strażacka, to jedno z tych rzadkich miejsc, gdzie przetrwał duch braterstwa; gdzie czujemy, że jesteśmy razem; że jesteśmy wspólnotą, a nie konkurentami; że ciąży na nas odpowiedzialność za ludzkie życie, szczególnie za życie zagrożone, za wspólne dobro naszego miasta. Niech to będzie zdrowe braterstwo!” – życzył strażakom biskup płocki.

Apelował też do strażaków, aby byli szlachetni w słowach i uczynkach, potrafili gasić pożary, ale też „płomienie własnych namiętności”, potrafili zwyciężać siebie i strzec mazowieckiej kultury strażackiej, która wyraża się w szacunku dla munduru, orkiestr, remiz, rytuału.

Mszą św. w bazylice katedralnej płockiej rozpoczęto uroczystości związane z Dniem Strażaka, jubileuszem 70. rocznicy powstania Zawodowej Straży Pożarnej oraz 25. rocznicy powstania Państwowej Straży Pożarnej.

Po Mszy św. pododdziały i poczty sztandarowe przemaszerowały na Stary Rynek w Płocku. Tam odbyło się m.in. ślubowanie strażaków nowo przyjętych do służby, wręczenie medali i odznaczeń, wręczenie aktów nadania wyższych stopni służbowych, przekazanie i prezentacja nowo otrzymanego sprzętu.

W uroczystości uczestniczył m.in. kapelan mazowieckich strażaków ks. kpt. Jerzy Sieńkowski, kapelan strażaków w diecezji płockiej ks. kan. dr Andrzej Zakrzewski i kapelan strażaków w powiecie płockim ks. kan. Roman Bagiński. Obecni też byli przedstawiciele władz państwowych, miejskich i samorządowych oraz komendanci i naczelnicy jednostek Straży Pożarnej.

Ochotnicza Straż Pożarna powstała w Płocku w 1873 roku pod nazwą Towarzystwo Straży Ogniowej. W 1881 roku liczba członków płockiej straży pożarnej wynosiła 193 członków czynnych i 257 honorowych: robotników, rzemieślników, ale także księży, urzędników i właścicieli posesji miejskich. Strażacy walczyli z pożarami, które wybuchały tu bardzo często – przez pół roku front przebiegał w pobliżu miasta, w okolicach Helenowa, Soczewki.

W 1915 r., po opuszczeniu płockiego grodu przez Rosjan, blisko sześćdziesięciu członków straży, stanowiących wtedy milicję miejską, zostało wywiezionych przez pruskich okupantów do obozu jenieckiego. Wrócili stamtąd w 1916 roku, a już w listopadzie 1918 roku wzięli udział w rozbrajaniu wojsk zaborczych. W czasie okupacji hitlerowskiej wielu strażaków było członkami tajnych organizacji. W 1947 r. Tadeusz Ginter zorganizował w Płocku pierwszą Miejską Zawodową Straż Pożarną, której został komendantem, pełniąc równocześnie obowiązki naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej. W latach współczesnych zakładowe straże pożarne zostały utworzone w Fabryce Maszyn Żniwnych, Płockiej Stoczni Rzecznej i w Petrochemii.

/za KAI/

HOMILIA BISKUPA PŁOCKIEGO PIOTRA LIBERY WYGŁOSZONA W KATEDRZE 10 MAJA 2017 R.

Czcigodny Księże Kanoniku Doktorze Andrzeju – Diecezjalny Kapelanie Straży Pożarnych,

Nie wiem, czy Drodzy Bracia wiecie, że całkiem niedawno Ksiądz doktor Andrzej, wraz ze swoją Mamą Staruszką, został ciężko pobity, dosłownie zmaltretowany na plebanii w Tłuchowie – złamany nos, złamana ręka. To jest ten krzyż, który często, nazbyt często, łączy się z kapłańską sutanną …

Czcigodny Księże Jerzy – Kapelanie Mazowieckich Strażaków

Czcigodny Księże Kanoniku Romanie – kapelanie straży pożarnych powiatu płockiego i wszyscy Bracia Kapłani, usługujący jednostkom straży pożarnych,

Szanowni Reprezentanci Władz Państwowych, Miejskich i Samorządowych,

Szanowni Panowie Komendanci i Naczelnicy,

Drodzy Strażacy – Druhny i Druhowie,

„Bogu na chwałę – ludziom na pożytek” – w duchu tej strażackiej dewizy stajecie dzisiaj przed ołtarzem Pańskim na prastarym Wzgórzu Tumskim, w pobliżu restaurowanej właśnie Kaplicy królewskiej, kryjącej czcigodne szczątki władców Polski i Mazowsza. Stajecie w katedrze - miejscu oddawania szczególnej czci Bogu jedynemu i prawdziwemu, miejscu pamięci o najdonioślejszych kartach z dziejów Polaków, miejscu nieprzerwanego nauczania słowa Bożego przez kolejnych biskupów płockich, jak to poświadczają wszystkie ich herby, namalowane na ścianach tej dostojnej świątyni. Moje dzisiejsze nauczanie czerpię ze słowa Bożego, przepisanego przez Kościół na święto Waszego Patrona – św. Floriana.

Był, jak zapewne wiecie, rzymskim legionistą z końca III wieku, gdy chrześcijaństwo pozostawało jeszcze pod bolesnym pręgierzem prześladowań cesarskich. Podczas jednych z ostatnich z tych prześladowań - za czasów cesarza Dioklecjana św. Floriana zmuszano do złożenia ofiary pogańskim bożkom. On jednak odważnie wyznał wiarę w Chrystusa, mówiąc: „Panie, Boże mój, w Tobie złożyłem nadzieję! Nie mogę więc zaprzeć się Ciebie, lecz będę walczył dla Ciebie i Tobie złożę ofiarę pochwalną”. Za karę został z kamieniem u szyi wrzucony w głębiny rzeki i tak dopełnił swojej służby Chrystusowi. Nic więc dziwnego, że to dzisiejsze słowo Boże  jest takie „żołnierskie” i „strażackie” zarazem – Pan mówi przez nie do każdego z Was: weź udział w trudach i przeciwnościach swojej służby jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa. Nikt walczący po żołniersku nie może tego czynić, żeby tylko podobać się temu, kto go zaciągnął. Jeżeli z Chrystusem umierasz dla grzechu, dla zła, dla bożków, dla zawiści i egoizmu w swoim sercu, to i wespół z Nim żyć będziesz. Nie bój się przeciwności, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bój się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.

    Świadomie – Drodzy - oddaję te słowa tak, by niejako osobiście wybrzmiały dla każdej, każdego z Was. Przyszliście tu bowiem, do Bazyliki Katedralnej, w Waszym strażackim rynsztunku: w eleganckich mundurach, z odznaczeniami, ze sztandarami, przy dźwiękach orkiestry. A honor munduru zobowiązuje! Bo mundur zawsze oznaczał i oznacza – jestem na służbie! Na służbie Bogu, służbie Ojczyźnie, służbie w obronie matek, żon, dzieci, w obronie dobytku. Przenikliwy głos syreny alarmowej, bez względu na pogodę i porę roku, przerywa Wasze codzienne zajęcia lub nocny odpoczynek. Spieszycie z pomocą przy pożarach, wypadkach i powodziach. Pomagacie usuwać szkody po burzach i huraganach, dbacie o porządek podczas rozmaitych świąt i obchodów. I to od tylu, tylu już lat! Już przecież w 1873 roku została zorganizowana w Płocku pod nazwą „Towarzystwo Straży Ogniowej” - ochotnicza straż pożarna.

Błogosławiony Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski, mój czcigodny poprzednik na płockiej stolicy biskupiej, napisał, że „straż ogniowa ochotnicza jest najstarszą z organizacyj społecznych, na jaką pozwalały [ówczesne] warunki polityczne”. Ówczesne warunki polityczne, to był oczywiście carat i zabory. Mimo to, w 1881 roku liczba członków płockiej straży pożarnej wynosiła 193 członków czynnych i 257 honorowych: robotników, rzemieślników, ale także księży, urzędników i właścicieli posesji miejskich. Ci Wasi płoccy pionierzy zapisali piękną kartę dziejów w okresie I wojny światowej:  najpierw walczyli z pożarami, które wybuchały tu bardzo często - przez pół roku front przebiegał w pobliżu miasta, w okolicach Helenowa, Soczewki. W 1915 roku, po opuszczeniu płockiego grodu przez Rosjan, blisko sześćdziesięciu członków straży, stanowiących wtedy milicję miejską, zostało wywiezionych przez pruskich okupantów do obozu jenieckiego. Wrócą stamtąd w 1916 roku, a już w listopadzie 1918 roku gremialnie wezmą udział w rozbrajaniu wojsk zaborczych. Czasy międzywojenne, to znowu piękne karty zapisane przez płockich strażaków, dowodzonych wtedy najpierw przez instruktora Myślińskiego, a potem instruktora Pasternakiewicza. Iluż z nich podczas okupacji hitlerowskiej było członkami tajnych organizacji, ilu zginęło, sam Bóg na niebie to wie. Jak dalej wspominają Wasze kroniki, w 1947 roku Tadeusz Ginter zorganizował w Płocku pierwszą Miejską Zawodową Straż Pożarną, której został komendantem, pełniąc równocześnie obowiązki naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej.

Jesteśmy zatem w Jubileuszowym Roku Waszego Siedemdziesięciolecia! A cóż powiedzieć o szczytnych kartach zakładowych straży pożarnych,  najpierw przy Fabryce Maszyn Żniwnych, potem  przy Płockiej Stoczni Rzecznej, a od lat sześćdziesiątych w Petrochemii! I jak wymownie te karty płockiego pożarnictwa wpisują się w tegoroczny Jubileusz 25-lecia Państwowej Straży Pożarnej w Polsce! 

    W tym „łuku czasu” zawiera się pewna ważna i piękna cecha polskich straży pożarnych: często było, jest tak, że służbę w „straży ogniowej” przekazał kiedyś Wasz pradziad Waszemu dziadkowi; dziadek z kolei - synowi, Waszemu ojcu; ojciec - Wam, a teraz o mundurze i złotym hełmie marzy często Wasz syn (a niekiedy nawet córka!). Żadna z organizacji pożytku publicznego nie może poszczycić się taką rodzinną, wielopokoleniową historią. Także za tę sztafetę strażackich pokoleń, za uczenie się syna od ojca ofiarnej służby chcemy dzisiaj dziękować Bogu i ludziom. W tym duchu chcemy również wspominać tych druhów, naszych dziadów i ojców, sąsiadów i kolegów, którzy służyli w naszych jednostkach, a już odeszli do Pana. Zachowujcie ich w serdecznej pamięci i modlitwie, wielkodusznie zapominajcie słabości, a wspominajcie „po strażacku” to wszystko, czym mogą się szczycić ich rodziny, Wasze jednostki i miasto.

    Po strażacku, oznacza także „po bratersku”: kto zostaje strażakiem, wchodzi w pewną szczególną braterską wspólnotę. Współczesny świat liberalizmu, konsumpcji i kapitalizmu tak często każe się rozpychać łokciami, tak wszechobecna jest konkurencja, tyle jest zawiści i zazdrości. Straż, remiza strażacka, to jedno z tych rzadkich miejsc, gdzie przetrwał duch braterstwa; gdzie czujemy, że jesteśmy razem; że jesteśmy wspólnotą, a nie konkurentami; że ciąży na nas odpowiedzialność za ludzkie życie, szczególnie za życie zagrożone, za wspólne dobro naszego miasta. Niech to będzie zdrowe braterstwo! Wciągajcie w nie swoje rodziny, a nie uciekajcie od nich! Bądźcie szlachetni w Waszych słowach i uczynkach! To wymaga nie tylko umiejętności gaszenia pożarów, ale także sztuki gaszenia płomieni własnych namiętności, sztuki zwyciężania siebie. Strzeżcie przy tym, proszę, polskiej, mazowieckiej kultury strażackiej! Kultury, która wyraża się w szacunku dla Waszego munduru, dla Waszych orkiestr, Waszych remiz, Waszego rytuału. To naprawdę zbliża, to łączy w braterską wspólnotę!

    Również wiara stała u fundamentu jednostek straży ogniowej i straży pożarnej w Polsce. Ich założycielami lub współzałożycielami byli często kapłani, tu w Płocku także – jednym z najbardziej zasłużonych prezesów straży był słynny ks. prałat Ignacy Lasocki. Gdy w czasach PRL-u próbowano niekiedy eliminować sztandary, na których po jednej stronie był orzeł w koronie, a na drugiej św. Florian, odpowiedź wielu jednostek była jednoznaczna: „Nie ma i nie będzie na to zgody”. Pełniliście z oddaniem, w strugach deszczu, Waszą wierną służbę podczas pamiętnej Pielgrzymki Św. Jana Pawła II do Płocka w 1991 roku. Z jakim oddaniem broniliście świątyń, cmentarzy podczas powodzi 2010 roku! Jak wspaniale, wrócę do tego raz jeszcze, w galowych mundurach nieśliście na swoich ramionach peregrynujący przez Diecezję Obraz Pani Jasnogórskiej! Wystawiacie warty przy Grobie Pańskim podczas Triduum Paschalnego, bierzecie żywy udział w procesji rezurekcyjnej i procesji Bożego Ciała. Kompetentnie wspomagacie nas w dobrym, zgodnym z przepisami bezpieczeństwa, przekształceniem gmachów przy Nowowiejskiego w nowoczesne szkoły katolickie. Z serca Wam za to dziękuję!

    Niech towarzyszy Wam w Waszej służbie Boże błogosławieństwo! Niech nigdy nie zabraknie Wam, Waszym rodzinom i Waszym jednostkom, opieki św. Floriana i św. Jana Pawła II! Niech Miłosierny Pan z naszego sanktuarium na Starym Rynku obdarza Was mocą ducha i zdrowiem ciała w Waszej dalszej służbie – służbie „Bogu na chwałę – ludziom na pożytek”. Amen.