Aktualności \ Dziękujemy Ci Księże Janie!

Ś.P. Ks. Jan Fabisiak
 
W edycji płockiej Gościa Niedzielnego czytamy:
 
Miał 75 lat, w ubiegłym roku przeżywał złoty jubileusz kapłaństwa. Zmarł w wigilię uroczystości Wszystkich Świętych w Warszawie.
 
Pochodził z parafii Sikórz koło Płocka, gdzie urodził się w 1943 r. Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku, święcenia kapłańskie przyjął w 1967 r. w Sierpcu. Był wikariuszem w parafiach: Dobrzyń n. Wisłą, Gostynin, Mława i Żuromin. Od 1972 r. był rezydentem w parafii Sońsk, gdzie proboszczem był jego rodzony brat, ks. Andrzej Fabisiak. Przez ostatnie 10 lat mieszkał w Domu Księży Emerytów w Płocku i pomagał duszpastersko w płockiej katedrze.
 
W Zaduszki o godz. 19 w katedrze będzie sprawowana Msza św. w intencji śp. ks. Jana Fabisiaka. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Sikorzu w sobotę, 3 listopada, o godz. 11. Będzie im przewodniczył bp Mirosław Milewski.
 
Chętny do pomocy, zawsze można było na niego liczyć. Ponad dziesięć lat wspomagał Ksiądz Jan płocką katedrę, współpraca ze mną to ponad pięć lat. Jego uśmiech, życzliwe spojrzenie znało wielu parafian i gości naszej świątyni. Odprawiał mszę św., udzielał komunii św., zbierał tacę. Niezależnie od pogody, zawsze w sutannie szedł do katedry w każdą niedzielę i święto, w pierwsze piątki miesiąca i nabożeństwa fatimskie, a i nierzadko bywał w dni powszednie. Być może właśnie od Niego, i tylko od Niego, wielu usłyszało na trasie od ul. Misjonarskiej do Tumskiej - szczęść Boże!
 
Głęboko wierzył, gorliwie praktykował swoją wiarę i tak jak mógł dawał o niej świadectwo. Nieraz wydawało mi się, że pracował ponad siły. W jego postawie był silny imperatyw, aby zawsze i wszędzie być księdzem, aby być jak najczęściej w kościele. Tu był Jego prawdziwy dom. Żył życiem katedry, wspierał finansowo prace, które tu były podejmowane. Odszedł cicho, zanim zdążył być dla kogoś ciężarem lub kłopotem.
 
W roku ubiegłym mogliśmy z nim świętować Jego złoty jubileusz kapłaństwa. Cieszył się gdy wielu parafian katedralnych zostało po mszy św., aby uścisnąć mu rękę i odebrać pamiątkowy obrazek. Podczas remontów wieży był ze mną przy krzyżu wieńczącym naszą świątynię. Myślę, że i teraz spogląda na miasto, na dom księży emerytów i na katedrę, na swoje rodzinne strony z malowniczą Skrwą… myślę, że spogląda z nieba.
 
Niech odpoczywa w pokoju.
 
Ks. Stefan Cegłowski – proboszcz parafii katedralnej